Blog
alternatywy24
wojciech dudkiewicz
0 obserwujących 50 notek 22673 odsłony
wojciech dudkiewicz, 4 stycznia 2015 r.

W gospodarce rok nie wyrok

W gospodarce 2015 rok będzie trudniejszy, ale z punktu widzenia pracownika nie musi taki być. Jeżeli pracodawcy nie mogą pozyskać fachowców muszą więcej płacić. I tak będzie się w tym roku dziać – mówi prof. Elżbieta Mączyńska ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. 

 

Czekają nas w tym roku dwie duże kampanie wyborcze. Czy polityka będzie miała wpływ na gospodarkę?

Prof. Elżbieta Mączyńska: Byłabym o to spokojna: niska jakość polskiej polityki nie przeszkadza już rozwojowi gospodarczemu, rozwojowi przedsiębiorczości, jak kiedyś. Przeszkadza coś innego: niska jakość prawa. Pracodawcy nie narzekają na wysokość podatków, bo one nie są w Polsce wysokie, przeciwnie. Narzekają na zmienność i nieprzejrzystość przepisów. 

W Warszawie jest tak, w Łodzi inaczej, a w Szczecinie jeszcze inaczej?

Do tego też to się sprowadza. Z badań wynika, że wskutek nieprzejrzystości przepisów dochodzi do bankructw wielu przedsiębiorstw. Urząd skarbowy nagle stwierdza, że ktoś czegoś nie zapłaciło, nalicza karne odsetki, co w przypadku małej firmy prowadzi do katastrofy. Druga bariera to system sądowy. Sądownictwo i prokuratura nie uległy transformacji, działają według starych wzorów. Przedsiębiorstwo, jak długo czeka na wyrok, może upaść. Mamy duże nakłady na sadownictwo i prokuraturę, a jednocześnie działają one jak dawno, dawno temu. To niepojęte.

Jaki to będzie rok w gospodarce?

Bez wątpienia będzie to trudny rok. Jedną z głównych przyczyn będzie niekorzystnie zmieniające się otoczenie gospodarcze. Ze względu na sytuacje gospodarczą w Rosji i na Ukrainie, na embargo nakładane przez Rosję na państwa europejskie, w tym Polskę, i odwrotnie – na Rosję przez państwa Unii Europejskiej trzeba liczyć się z poważnymi kłopotami. Prognozy dotyczące PKB dla UE i strefy euro są fatalne. To jest poniżej 1 proc. przyrostu PKB w strefie euro, i ok. 1 proc. w całej Unii. 

Te wyniki są alarmujące?

One od dawna są alarmujące. Ale to nie oznacza, ze w nowym roku to się pogłębi i będzie jakoś nadzwyczajnie źle. Ta sytuacja się utrzymuje. W dodatku jest deflacja, która oznacza spadek cen. Można by powiedzieć: to dobrze, bo ludzie będą mogli za każdą złotówkę kupić więcej. Ale deflacja oznacza, że producenci nie będą mieli bodźców do zwiększania produkcji i mają większe koszty transakcyjne pozyskiwania klientów. Deflacja nie jest zatem taka dobra: powoduje, że zmniejsza się chęć do inwestowania. Bo jeśli obniżają się ceny, zmniejsza się efektywność, zagrożenia nie zmniejszają się, lecz zwiększają. Zagrożenia deflacyjne są charakterystyczne nie tylko dla Polski, ale i całej Unii. I dla całej UE to będzie trudny rok. Ale polska gospodarka na tym tle będzie wyglądała lepiej niż inne kraje.

Dużo lepiej?

Trochę lepiej. Niedawno w Szwajcarii ukazała się ciekawa publikacja „Bogactwo świata”, doroczna zestawienie rozkładu dochodów. Ku mojemu zdumieniu wynika z tego, ze Polska jest i tak mniej dotknięta nierównościami dochodowymi niż inne kraje. Dotknięcie takim nierównościami oznacza, że im większe są nierówności, tym trudniej sprzedawać. Bo popyt tworzą masy. Ci gorzej sytuowani każdy grosz przeznaczają na zakupy. Natomiast ci najbogatsi są już wyposażeni w różne dobra i w związku z tym mają problem z tym, co w ekonomii nazywa się krańcową użytecznością pieniądza. Bo ile jeszcze można jeszcze kupić tych jachtów, diamentów?

Samochodów, helikopterów?

Właśnie. Dlatego w tym sensie Polska jest w lepszym położeniu niż inne kraje Europy. Ale ogólnie sytuacja jest nieciekawa. Mamy prognozowany na ten rok poziom PKB przekraczający 3 procent. I choć organizacja międzynarodowe, takie jak Bank Swiatowy, czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy, zwykle myliły się na naszą niekorzyść, zobaczymy jak to będzie w tym roku. Wiele wskazuje, że zanotujemy wzrost PKB większy niż w innych krajach UE, co nie oznacza, że będzie tak różowo. Problemem będą miejsca pracy. Przy wysokim poziomie wzrostu jest szansa na to, że inwestorzy, przedsiębiorstwa mimo wszystko zaczną inwestować. 

Z jakiegoś konkretnego powodu?

Coraz więcej z nich zaczyna szukać rynków zbytu, których dotychczas nie miały, rynków globalnych. Widać to na przykładzie jabłek. Gdy został zamknięty rynek rosyjski dla polskich jabłek, producenci zaczęli z sukcesem sprzedawać gdzie indziej. To też rodzi napięcia, bo pojawia się konkurencją dla innych dostawców jabłek itd., ale to też jest względnie pozytywne, bo uczy przedsiębiorców, że trzeba być elastycznym. W związku z tą globalizacją jest tez nadzieja na poprawę rynku pracy w Polsce. Bo przedsiębiorstwa zaczynają myśleć o otwarciu, ekspansji, budowie swoich oddziałów. To wynika z naszych badań.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Veľa šťastia, veľa zdravia, nech sa všetky plány daria

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @I.C Ciekwawe, ale - proszę się nie gniewac - słabo ja i wielu wielu pewnie się zna. Może...
  • @Autor http://alternatywy.salon24.pl/667054,kopaczowa-propaganda
  • @GENEREE Może poszła na NP?

Tagi

Tematy w dziale